Test Dynavoice Challenger CA802BT w portalu Audiostereo.pl

Świat sprzętów audio od lat większych zmian nie miał. W zasadzie rozmowa o sprzęcie Hi-Fi mogłaby się przez wiele dekad ograniczyć do rozmowy o gramofonie, wzmacniaczu i kolumnach. Później doszedłby jeszcze odtwarzacz CD, a całkiem niedawno pliki. Biorąc pod uwagę pół wieku (jak nie dłużej) trwania ery poważnego Hi-Fi, to dosyć małe spektrum urządzeń.

Natomiast ostatnie lata wprowadzają pewne zamieszenie do tego, nieco skostniałego układu. Poprzez pojawienie się nowych technologii (a w zasadzie dopracowanie ich i spopularyzowanie), technologii takich jak odtwarzanie muzyki cyfrowej z plików, klasy D, czy rewolucji w sposobie korzystania z muzyki jaką przyniósł streaming w audio.

_DSC1835.thumb.jpg.c95794f4bd505688cba94d34eed48303.jpg _DSC1837.thumb.jpg.4e75213b1cb3077ac54895f5f7842a5c.jpg

Obecnie sprawa nie jest już taka prosta i nie każdy sprzęt daje się łatwo zaklasyfikować do kategorii. To co kiedyś było ciężkie do wyobrażenia, jak na przykład wzmacniacz zintegrowany z DAC, obecnie w zasadzie jest normą. Podobnie jak bezprzewodowy przesył sygnału poprzez Wi-Fi czy bluetooth.

Takim sprzętem, wyłamującym się z jednoznacznych schematów jest właśnie Dynavoice Challenger CA802BT. Ciężko mi jednoznacznie powiedzieć co to jest: czy wzmacniacz słuchawkowy wzbogacony o DAC, czy mały wzmacniacz cyfrowy z bardzo dopracowanym wyjściem słuchawkowym, a może streamer z DAC z opcją amplifikacji? Ciężko powiedzieć, ale o ile taka szeroka funkcjonalność nie zaskakiwałby w dużym amplitunerze, o tyle w małym urządzeniu, wielkości mikro DACa, wydaje się wręcz czymś niemożliwym.

 

Firmę Dynavioce zaprezentowałem na łamach naszego magazynu przy okazji recenzji przenośnego głośnika bluetooth (tutaj recenzja, którą zachęcam przeczytać), ale by nie powtarzać się, przywołam krótką historię marki Dynavoice z tamtego artykułu:  

 

Historia tej marki sięga Szwecji, lat 70tych, gdy założyciel i główny konstruktor Tommy Wadensten, zaprojektował swoje pierwsze kolumny. Długo trwało nim z jednoosobowej manufaktury udało mu się rozkręcić mały warsztat. Zmiennymi kolejami losu i różnymi ścieżkami (również poprzez epizod z car-audio), udało mu się w końcu ujednolić cały swój dorobek pod skrzydłami marki Dynavoice, w 2003 roku.

Obecna linia produktów, zapoczątkowana w 2018 roku, w całości produkowana jest w Azji. Jakość wykonania ich urządzeń jest całkiem dobra, podobnie jak pełnoprawnych kolumn firmy Dynavioce, które też miałem przyjemność poznać. Dodałbym wręcz, że jest zaskakująco dobra, patrząc przez pryzmat ceny. Wyższe modele kolumn kosztują poniżej 2000 zł za parę, a wykonanie, w żaden sposób nie daje nam odczuć by wiązało się ich produkcja z olbrzymimi cięciami. Wręcz przeciwnie, bardzo ładnie spasowane obudowy, ładne wykończenie, solidnie wyglądające głośniki. Taki produkt daje trochę do myślenia, ile faktycznie kosztuje wyprodukowanie kolumny głośnikowej i jak rozkładają się proporcje ceny materiału do pozostałych kosztów produktu.

_DSC1836-kopia.thumb.jpg.1080ba2b58e2b11cac7f3a1bbc52376b.jpg _DSC1838.thumb.jpg.34421bcefea5741a65d781c385b334e2.jpg

Wykonanie i design Dynavoice Challenger CA802BT mocno nawiązuje do obecnej tendencji zapatrywania się na produkty Appla. Obudowa odlana z jednego bloku metalu, zaokrąglone kanty, minimalistyczna, bez żadnych ozdobników prócz schludności i precyzji montażu. Osobiście jestem zwolennikiem takiego podejścia, jednak wraz z mijającymi latami i pojawianiem się coraz większej ilości sprzętów w tym stylu, nie robi to już tak dużego wrażenia jak kiedyś. Myślę, że zdjęcia dobrze oddają wygląd urządzenia, od siebie mogę dodać tylko, że precyzja montażu i wrażenie solidności sprzętu, gdy trzymamy go w rękach, jest duże.

Nieco gorzej wypada zasilacz impulsowy jaki dołączony jest do urządzenia - wydaje się być słabszym elementem tego zestawu. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by wymienić go na bardziej audiofilski zasilacz linowy. Użycie zasilacza zewnętrznego pozwoliło zmniejszyć wymiary głównej jednostki, uchronić ją przed wydzielanym ciepłem (co przyczyni się do zwiększenia niezawodności sprzętu), a także otwiera ścieżkę lekkiego tunningu sprzętu poprzez użycie zasilacza którejś z audiofilskich firm.

Obsługa urządzenia odbywa się za pomocą pokrętła funkcyjnego na przednim panelu lub/i przy pomocy dołączonego pilota. Na szczęście obsługa jest bardzo prosta i intuicyjna, nie potrzeba żadnych szczególnych umiejętności ani godzin spędzonych nad instrukcją by urządzenie zacząć używać.

Sygnał dostarczamy na kilka możliwych sposobów. Najbardziej oczywista i chyba pod tym kątem urządzenie było przede wszystkim projektowane, to poprzez bezprzewodowy interfejs Bluetooth 5.0 przy obsłudze kodeka Qualcomm aptX. W teorii jakość danych powinna przypominać tą jaką można uzyskać ze standardu CD-Audio. Inne wejścia, to wejście sygnału analogowego poprzez gniazda RCA, wejście sygnału cyfrowego do DACa zarówno przez SPDIF jak i optyczny, oraz gniazdo  USB (w standardzie micro). Wyjścia wyjście na subwoofer poprzez gniazdo RCA, wyjście słuchawkowe 6,35mm (z przodu obudowy) oraz para wyjść stereo do kolumn.

Po uruchomieniu, wybieramy źródło wejściowe, następnie wyjściowe (kolumny lub słuchawki, przełączenie należy wykonywać ręcznie, nie dzieje się to automatycznie po podpięciu słuchawek…) Możemy też skonfigurować kolor wyświetlacza i kilka innych funkcji jak oszczędzanie energii, przejście w stan spoczynku itp.

Odsłuch urządzenia i wrażenia jakie uzyskałem są efektem testowania urządzenia jako kombinacja wzmacniacza i wbudowanego DACa, nie będę silił się na próbę opisania jak gra DAC, a jak wzmacniacz, tylko potraktowałem to jako jedno zintegrowane urządzenie. Na początek, z lekką nieufnością, wywołaną przez pryzmat wymiarów zewnętrznych, odpuściłem test kolumn i skupiłem się na wyjściu słuchawkowym.  W teście użyłem dwóch modeli: klasycznych Koss PortaPro, które pasują budżetem do tego urządzenia, oraz znacznie droższych Crosszone CZ-10. Brzmienie obu słuchawek przy pracy z tym urządzeniem było w podobnym tonie, przy czym różnica klas dźwięku bardzo mocna widoczna, na korzyść droższego modelu.

Pierwsze na co zwracamy uwagę to niezwykła energetyczność i dynamiczność dźwięku, a także otwarta średnica. Czuć oddech i aurę nagrania, szczególnie na słuchawkach Crosszone, które są w tym aspekcie wybitne. Całość przekazu muzycznego jest bardzo równa, żadne z pasm dźwięku nie dominuje i momentalnie przestajemy myśleć o tym czy jest dużo góry czy dołu – po prostu jest tyle ile powinno być. Nawet przy cięższych do napędzenia słuchawkach, nie czuć by sprzęt dostawał zadyszki i nie wyrabiał mocą. Koniec końców, to pełnoprawny wzmacniacz o mocy 40W, które wystarcza kolumnom, więc w zasadzie można przyjąć, że powinien dać radę z każdymi słuchawkami dostępnymi na rynku.

Co bardzo mnie cieszy, to pomimo tego, że cały przekaz jest dynamiczny i otwarty, nie odczuwamy żadnej ostrości, suchości czy sztuczności dźwięku. Często ma to miejsce w przypadku wzmacniaczy klasy D, w której wykonany został opisywany sprzęt. Całość daje zatem przekaz bardzo muzykalny, przy czym muzykalność ta wynika z otwartości, dynamiki i równości grania, a nie sztucznego docieplenia dźwięku. Z ciekawości zrobiłem nieco nieuczciwy sparing z preampem/wzmacniaczem słuchawkowym Manley Neo Classic 300B – nieuczciwym oczywiście przez pryzmat 25krtonie wyższej ceny. Chciałem jednak zobaczyć, jak wypadnie takie porównanie by oszacować poziom Dynavoice. Wnioski jakie wyciągnąłem są następujące, przy słuchawkach klasy Koss PortPro, różnice są na poziomie prezentacji dźwięku, a nie jakości. Przy takich słuchawkach, praktyczne maksimum możliwości uzyskamy już z Dynavioce i żaden lepszy sprzęt nic więcej nam nie da. Przejście na Crosszone CZ10 w jednym i drugim przypadku daje bardzo wyraźną poprawę jakości dźwięku, wprawdzie Manley wyciąga znacznie więcej, zwłaszcza w aspekcie przestrzenności dźwięku i jakości wybrzmień, ale Dynavioce zaskakująco dobrze dotrzymuje mu kroku pod wieloma względami.

_DSC1836.thumb.jpg.a377b313e3c4a54bb9622d291837de4d.jpg _DSC1816.thumb.jpg.4be712c40f8ca052986b09590017a713.jpg

_DSC1838.thumb.jpg.34421bcefea5741a65d781c385b334e2.jpg _DSC1839.thumb.jpg.dc2a9a61da5c49bc85801dd9bc84839a.jpg

Pozytywnie zaskoczony tym jak wygląda sprawa ze słuchawkami, postanowiłem sprawdzić, jak wyjdzie sprawa z kolumnami. Użyłem do testu kolumn Chario Delphinus MK2 (test można przeczytać tutaj), głownie ze względu na ich wysoką efektywność rzędu 90dB. Charakter dźwięku z kolumn pokrywa się z tym co dane mi było słyszeć za pośrednictwem słuchawek, jednak kwestia rozbija się o moc i możliwości wysterowania. Tutaj również nieco zdziwiony zauważyłem, że wzmacniacz całkiem nieźle radzi sobie z kolumnami, nie słychać większych problem z przetwarzaniem basu, nie ma żadnego buczenia i wzbudzenia tego zakresu. Jednak czuć, że gdzieś traci się ten oddech i otwartość dźwięku jaka była słyszalna z w pełni wysterowanych słuchawek. Nie ma co oszukiwać rzeczywistości, 40W to nie jest moc która jest w stanie zrobić z kolumnami tego samego co była w stanie z słuchawkami. Ale też nie ma co wymagać cudów od tak małego i taniego sprzętu.

Podsumowując wzmacniacz jako partner do kolumn sprawdza się dobrze, pod warunkiem kolumn łatwych do wysterowania (tutaj zalecałbym 90dB wzwyż) i przy założeniu słuchania z umiarkowaną głośnością. Sprzęt wyposażony jest w wyjście RCA na aktywny subwoofer, tak więc połączenie dwóch małych monitorów i aktywnego subwoofera wydaje się optymalne. Jako wzmacniacz słuchawkowy sprawdza się ponadprzeciętnie dobrze i zaskakuje pozytywnie jakością. Jest dobrym kompanem do słuchawek przewyższających wartością jego samego i szczerze mówiąc takie słuchawki należałoby do niego polecać. Moje wahania, zapisane w pierwszych akapitach tego tekstu, jak zaklasyfikować to urządzenie zostają rozwiązane po odsłuchach. W moim odczuciu to przede wszystkim wzmacniacz słuchawkowy, z dodatkiem DACa i wzmacniacza kolumnowego. Sam DAC ciężko mi ocenić w oderwaniu od reszty sprzętu, ale jako duet sprawdzał się bardzo dobrze i dopiero wyraźnie wyższej klasy źródło mógłby wnieść jakiś widoczny progres. Spora funkcjonalność, ładne wykonanie, kompaktowe rozmiary to kolejne plusy. W połączeniu z niską ceną stanowi to bardzo ciekawe i warte polecenia urządzenie.

 

Rafał Czuk

 

 

Specyfikacja Techniczna:

Wzmacniacz: klasa D, układ wzmacniacza Infineon Technologies Merus™ MA12070 QFN-64

Moc wyjściowa wzmacniacza: 2x 80W@4 Ohm / 2x40W@8 Ohm

Moc wyjściowa wzmacniacza (słuchawkowego): 2x 100mW@32 Ohm

DAC: ES9023 24-bit stereo, 2Vrms op-amp driver, 112dB DNR

Wyświetlacz: Szkło hartowane, Hi-res

Wejścia: RCA, koaksjalne, optyczne, USB (32bit/384kHz), gniazdo słuchawkowe (6,35mm)

Wyjścia: Subwoofer (wbudowany filtr dolnoprzepustowy), High- Level

Pobór mocy: 35W (normalna głośność wzmacniacza)

Wejście zasilania: DC 24V

Stosunek sygnału do szumu: 108dB

Całkowite zniekształcenia harmoniczne +N: 0,003%

Moc w trybie czuwania: <0,5W

Waga: 520g

Bluetooth: Qualcomm© aptX™ Bluetooth 5.0

Wymiary (W x H x D): 38 x 151 x 170 mm