FiiO QX13 brzmi świetnie! Sygnatura dźwiękowa jest wciąż neutralna, ale muzykalna, co uzyskano pełnym basem, gładką średnicą i klarowną, ale nie wyostrzoną górą pasma. Wprawdzie wciąż słychać, że to „ESS Technology”, bo o analogowym brzmieniu nie ma mowy, ale dźwięk nie jest już tak sterylny i techniczny, jak niegdyś w urządzeniach z układami amerykańskiego producenta.

Mnie QX13 od razu zaangażował przystępnym i dynamicznym dźwiękiem o wysoce synergicznym charakterze. Wprawdzie do perfekcji kapkę zabrakło, ale od urządzenia tego formatu i tej klasy nie można oczekiwać bezkompromisowego brzmienia.

FiiO QX13 – sygnatura dźwiękowa

QX13 generuje pełny bas, więc słuchawki o mocnym zejściu czy soczystym midbasie rozwijają skrzydła. Bas nie jest też zlaną masą, czyli nie ma problemów ze zróżnicowaniem faktury instrumentów. Pozytywnie oceniam także dynamikę – atak basu jest energiczny, wybrzmiewanie szybkie lub długo podtrzymywane w zależności od repertuaru. Rezultat? Hybrydowe czy dynamiczne dokanałówki, jak i planarne oraz dynamiczne słuchawki nagłowne brzmią swobodnym basem, który buduje fundament muzyki, ale nie zamula brzmienia.

Podobnie sprawa ma się ze średnicą – pełną w niskim podzakresie, ale nie wyciętą w wyższym. Temperatura barwowa jest więc neutralna, nie sprawia wrażenia ocieplonej ani ochłodzonej. W średnicy słychać też przyjemną gładkość, ale nie należy się obawiać zmiękczenia czy rozmycia – QX13 wciąż twardo i precyzyjnie zarysowuje dźwięk. Pasmo pozostaje czytelne, instrumenty i wokale nie znikają w tle, a szczegółów jest multum, ale detale nie mają priorytetu. QX13 nie brzmi zatem laboratoryjnie.

Wysokie tony pasują do reszty obrazka – nadają brzmieniu klarownego i bezpośredniego charakteru, ale nie są wyżyłowane. QX13 nie potęguje więc sykliwości, nie rozjaśnia słuchawek, ale też nie wydaje się ich przyciemniać. Narzekać mogą jedynie fani ekstremalnie doświetlonego, ewidentnie wyostrzonego dźwięku. Szukający w muzyce spokoju i łagodności, ale bez ścięcia czy przyciemnienia, powinni być zadowoleni. Ja mam dość rozszalałego sopranu, więc QX13 przypadł mi do gustu.

Scena dźwiękowa jest po prostu dobra. Wyjście zbalansowane zapewnia satysfakcjonującą separację kanałów, więc nie brakuje szerokości, a głębia i wysokość także nie rozczarowują. Źródła pozorne są pozycjonowane w różnych punktach, nie zlewają się ze sobą i wciąż łatwo wydzielić je z całości. Nie powiedziałbym jednak, że scena jest potężna czy obficie napowietrzona, a bliski pierwszy plan także wydaje się redukować przestrzeń. Wprawdzie pomaga tryb stacjonarny, szczególnie gdy korzystamy z wymagających słuchawek, ale nie należy oczekiwać cudów.

Więcej na stronie Kropka tutaj